Złodziejski plan

Kilku drani się zebrało,
razem wódką się uchlało
nowy przepis wymyślili
by bezpieczni później byli.

Ef-Ko, a jak nie wygramy wyborów to co dalej ? Michał Kamyczkowski był wyraźnie zakłopotany pytając. Wszak on sam nazywał siebie specjalistą od marketingu politycznego, czyli po polsku od wciskania kitu.
Michał, my musimy wygrać. Musimy, rozumiesz ? Bo jak nie wygramy, to oni mnie mogą przed sąd, przed trybunał, normalnie kamyczek na kamieniu nie zostanie… Wiesz co mam na myśli ?
Kamyczkowski nerwowo przełknął ślinę, drapiąc się w okolicy ostatnich 3 włosów na głowie.
- Ja tam mam wyłebane – rzucił siedzący w rogu sali Radek Sitkorsky mieląc w buzi ośmiorniczkę wciąż walczącą o życie. Nawet nie startuję, dodał nieco wyraźniej gdy już połknął szamocące się zwierzę, popijając whisky. Moja żona załatwiła mi już fuchę. Będę „career maker” w jakiejś amerykańskiej szkole.
Chyba caretaker, odpalił Kamyczkowski. Przecież ty masz taki akcent, jakbyś jeszcze z Ukrainy nie wrócił.
- Umim więcej od ciebie ! Histerycznie krzyknął Sitkorsky.
Taa, nawet przy głosowaniu zmian egzaminów na prawo jazdy musiałeś korzystać z rysunku który guzik nacisnąć…
Halt’s Maul !, krzyknęła pani premier. Był to jeden z niewielu obcojęzycznych zwrotów, które zdołała opanować składając cotygodniowe wizyty po instrukcje u Don Alta w Brukseli. Sam Don Alt często tak na nią krzyczał, gdy chciał mieć chwilę na herbatę, zanim rządowy tłumacz dokonywał na podstawie słownika tłumaczenia tego zwrotu.
Gawiedź zamilkła, wiec pani premier mogła kontynuować.
Musimy się zabezpieczyć na każdą ewentualność. Uruchomić media do nagonki na przeciwników politycznych…
- uruchomione od 8 lat, zgodnym chórem odkrzyknęli Kamyczkowski i Halnicki, minister administracji.
Musimy zabezpieczyć nasz polityczny byt i immunitety…
- zabezpieczony odpowiedział Ryszard Pietrał, który w wyborach miał startować z partii Platforma Obyczajowa, ale ostatecznie przez podobieństwo skrótu do PO zmienił na Starodawna, jako, że był miłośnikiem dotychczasowego układu, a także wielkim sentymentem darzył rozwiązania z czasów PRL, gdzie dobrze ustawiony urzędnik „trzymał za mordę” obywateli.
Musimy zabezpieczyć potrzebne informacje i dane…
- wydam rozporządzenie by skopiować przydatne papiery a resztę spalić lub w inny sposób zniszczyć, odpowiedziała Terenia Piotrkowska, szefowa MSW.
Musimy zabezpieczyć nasze majątki, nasz dorobek, nasze zdobycze finansowe i gospodarcze, by nikt na nas nie nasłał nigdy komornika…
Zaległa cisza. Nerwowy tik pani premier, trzepocząca powieka wydawał się waleniem młota.
Musimy spieprzyć ustawę o komornikach, uniemożliwić im pracę, wysyczała pani premier.
To się da zrobić, wtrącił Halnicki.
Po pierwsze ograniczmy ilość spraw które może prowadzić jedna kancelaria. Komorników nie przybywa, więc po zapchaniu sprawami wszystkich kancelarii nie będzie miał kto podjąć nowych zleceń.
Po drugie, mamy korporacje komornicze. Sam kiedyś taką widziałem. Wszystko zautomatyzowane, wnioski do systemu wprowadza komputer, kilkadziesiąt drukarek drukuje wezwania, automaty pakują, nawet mają w takiej kancelarii etat dla studenta mającego zmieniać tonery i dokładać papier, dodał z ubawieniem. Te kancelarie dostają pakiety nieściągalnych długów, od operatorów komórkowych, ZUS, czy innych firm mających własne działy windykacji, które uznały, że tej kasy ściągnąć się nie da. Takich spraw jest prawie 4 miliony. Po wprowadzeniu limitu 10 tys spraw na rok, wystarczy do zapchania każdej kancelarii w Polsce. Komornik będzie musiał pójść do takiego dłużnika, który często jest długotrwale bezrobotny, albo jest alkoholikiem nie mającym nic, i straci czas, którego nie będzie miał na nas !
Dobre, dobre, przyklasnął Kamyczkowski, a za nim większość towarzystwa.
- to długi szpitali też będą nie do wyegzekwowania ? Upewnił się Ząbala, minister zdrowia.
Nie będą, odpowiedział z rechotem Halnicki.
Ja mam jeszcze jeden pomysł, dodatkowy, pisnął minister Myszek, zajmujący się finansami i nadzorujący, by elitom i zaprzyjaźnionym korporacjom nie działa się żadna krzywda.
Obłożymy czynności komornicze VATem. I to w obie strony. Jak komornik ściągnie z kogoś 100 zł, zabierze z tego swoje 15 % prowizji, a resztę przekaże wierzycielowi, to niech wystawi na te 15 % fakturę VAT dłużnikowi, a na to co przekazał wierzycielowi niech wystawi drugą. Do tych 10 000 spraw dojdzie wtedy konieczność wystawienia faktury za każdą wpłatę, co da pewnie z milion faktur na kancelarię, a na to trzeba czasu, pracowników do fakturowania, a jak wiadomo lepiej do fakturowania niż do majątku szukania, zakończył rymem Myszek.
- Przecież oni ten VAT przewalą na dłużników, westchnął Ząbala. A do tej pory od długu nie trzeba było płacić VAT tylko odsetki karne za spóźnienie…
- No to teraz będzie inaczej, skwitowała pani premier z jadowitym uśmiechem. Ale nie martw się, długu nie będzie miał kto ściągnąć, przedawni się, bo komornicy utoną w biurokracji.
No a co z matkami czekającymi na alimenty, co z przedsiębiorcami czekającymi na zaległe zapłaty za towar, zapytał ktoś z sali.
Hm, zastanowiła się pani premier, ale za chwilę wybawił ją od ciężkiego procesu myślenia jej doradca Kamyczkowski pytając:
- kto z tu obecnych czeka na zaległe alimenty ?
Nikt się nie odezwał.
- kto z tu obecnych czeka na zapłatę za towary czy usługi czy jakiekolwiek inne należności ?
Również nikt nie podniósł ręki.
Czyli to nie jest nasz problem, skwitował Kamyczkowski.
Zamykam posiedzenie rządu ! Krzyknęła pani premier, można pić whisky.

Whisky się skończyła, ośmiorniczki też… dobiegł jakiś głos spod stołu w kącie sali.

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>