O tym jak Platforma Obywatelska zafundowała nam komunizm*.

O tym jak Platforma Obywatelska zafundowała nam komunizm*.
Wiele już słów napisano o politykach PO dywagując czy to ignoranci czy też spryciarze lub świadomi zdrajcy. Są i tacy, którzy uważają ich za jedyną słuszną partię. Cóż, takie prawa demokracji.
Demokracja w Polsce kończy się jednak na prawie do posiadania praktycznie dowolnej opinii na jakiś temat, i na owym prawie do posiadania ta demokracja się kończy. Do faktu, że posłowie PO tworzący rząd kończącej się kadencji mieli w dupie opinie obywateli, ignorowali kilka milionów głosów domagających się referendów czy to w sprawie wieku emerytalnego czy JOWów, zdążyliśmy się przyzwyczaić.
A od nowego roku czas przyzwyczajać się do powrotu komunizmu.
Z początkiem 2016 roku wchodzi w życie prezent od PO – „ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego”.
Z pozoru miała być działaniem przeciwko wykupywaniu polskiej ziemi przez zagranicznych inwestorów. Miała być też atutem w kampanii wyborczej.
Pewnie niejedna osoba chciałaby mieć działkę. Sam znam kilka takich osób.
w Polsce, jak to w każdym kraju jest trochę działek różnego typu, skupię się na działkach budowlanych i rolnych. Obu jest jakaś, skończona ilość.
Jak dotąd dość swobodnie powstawały nowe działki rolne – w wyniku podziału większej działki rolnej, i nowe działki budowlane w wyniku przekształcania działek rolnych.
Posłowie PO w trosce o nasze dobro zafundowali nam co następuje:
1. Rolnik już nie będzie mógł wydzielić ze swych gruntów działek z osobnymi księgami wieczystymi, by tak wydzielone działki poprzekształcać w budowlane lub SFRO**, a potem sprzedać mieszczuchom którzy marzą o domku na wsi, lub pod lasem. Nieważne jak lichą ma ziemię, ma ją mieć, ma nie rozdrabniać, ani nie zmniejszać gospodarstwa i kropka. No, chyba, że poprosi Agencję Nieruchomości Rolnych o zgodę na wydzielenie działek a łaskawy dyrektor lokalnego oddziału ANR wyda mu zgodę. Co ciekawe dyrektor nie ma żadnych wytycznych ramowych, ma działać uznaniowo.
Czyli jak Kowalskiego nie lubi, to mu nie da, ale za to swemu zięciowi pozwoli, bo to zięć. I wszystko w majestacie prawa, bo jak nie ma wytycznych to nie ma potrzeby się tłumaczyć.
2. Jak rolnik uzna, że ma dość rolnictwa, znajdzie chętnego na zakup całego swego gospodarstwa, dyrektor ANR również może nie wyrazić na to zgody powołując się na przepis dotyczący zasobów gruntowych pzostających w ręku zbywcy. Skoro w ręku zbywcy pozostało by ZERO hektarów, zgodnie z przepisami dyrektor ANR ma prawo taką sprzedaż zablokować. A niech Kowalski pracuje do śmierci..
3. Jeśli rolnik będzie chciał sprzedać działkę hektarową i większą – prawo pierwokupu zyskuje Agencja Nieruchomości Rolnych. Prawo pierwokupu zyskuje również sąsiad sprzedawanej nieruchomości.
3a. By skorzystać z prawa pierwokupu ANR wcale nie będzie musiało zapłacić tyle, ile woła sprzedający. Będzie można ustalić wycenę w drodze sprawy sądowej. Tu pewnie wiele osób pamięta, jak przy budowie autostrad wykupywano ziemię na podstawie ustawy autostradowej. Gdy gleba była warta w danym rejonie 100 zł za metr, agencja dawała 30 zł, a jak właściciel nie przyjął, kierowała sprawę do sądu, który klepał na korzyść agencji 95 % spraw. Tym samym rolnik chcący sprzedać ziemię, może w drodze sądowej dostać 1/3 jej realnej rynkowej wartości, a nawet mniej – bo poza przyzwoitością sędziego nie będzie na te wyceny żadnego bata. Co najwyżej w sądzie spotka się dwóch rzeczoznawców, jeden od rolnika, drugi od agencji i mocno się rozminą w swych ocenach, więc obaj zostaną przez sąd zignorowani.
3b. Ustawa miała chronić polską ziemię przed zakupem przez obcych inwestorów – tymczasem dzieje się całkowicie odwrotnie.
Prawo pierwokupu przez sąsiada nie określa narodowości owego sąsiada.
Jeśli więc koło sprzedawanej nieruchomości jest choćby dzierżawione przez obcokrajowca kilka metrów – możemy w sądzie spotkać się z Niemcem czy Holendrem, który działając na rynku obrotu glebą od lat ma kapitał na najlepszych prawników. I znów rolnik straci ziemię za ułamek realnej wartości. Tu należy też zaznaczyć, że sąsiad – nabywca nie musi ziemi po sąsiedzku posiadać – może ją tylko dzierżawić. Umowy dzierżaw maja dopiero od kolejnego roku być rejestrowane w ANR, więc jeśli ktoś będzie chciał zrobić wała, dogada się z sąsiadem sprzedającego na dzierżawę 1 ara, zapłaci 500 zł kary za to, że nie zgłosił umowy dzierżawy i po problemie.
Równie dobrze nieuczciwy nabywca może umówić się z sąsiadem sprzedającego, na fałszywą umowę dzierżawy z wsteczną datą. i pokryć za wydzierżawiającego karę za niezgłoszenie przychodu z dzierżawy do US. Wielka to ta kara nie będzie.
4. Nieprawdą jest, że jak dotąd obcokrajowcy nie mogli nabywać polskiej ziemi. Nabywali ją w najlepsze lawirując między przepisami. Tworzono fikcyjne długi których zastawem była ziemia, tworzono nieistniejące testamenty, albo kupowano glebę na firmę- spółkę polaka i obcokrajowca, z której po kilku miesiącach polak odchodził zostawiając cały majątek firmy, w tym glebę zagranicznemu partnerowi.
5. Ustawa pozwala ominąć swe głupoty tylko w 1 przypadku. Sprzedaży ziemi innemu rolnikowi. Z kolei aby być rolnikiem trzeba mieć ziemię i gospodarstwo. Tym samym zwykły obywatel nie będzie miał prawa zostać rolnikiem – będzie mógł jedynie wejść w odpowiedni związek małżeński by otrzymać odpowiedni status i prawo nabycia gleby. Spekulanci którzy jak dotąd skupowali polską ziemię mają często status rolnika. Pozbędą się więc konkurencji w postaci polskich mieszczuchów.
Tak oto ustawa umacnia prawa obecnych na rynku spekulantów, utrudnia życie zbywcom którzy muszą zaryzykować utratę ziemi za ułamek wartości i praktycznie uniemożliwia mieszczuchom zakupienie działki rolnej, by postawić sobie daczę.
Za komuny na niektóre transakcje również władza musiała wyrazić zgodę. Tylko za komuny istniał poza oficjalnym obiegiem dób, obieg drugi – spod lady, z hochsztaplerstwa i kombinacji. Dzięki ustawie zafundowanej przez PO i Bronka Wszystkopodpisywacza wracamy do czerwonej ery PRL.
————————————————————————————-
* „wracamy do komunizmu” – zwrotu tego użyła jako pierwsza w odniesieniu do opisywanej ustawy moja dobra znajoma, której nie wymienię z imienia z racji jej urzędowej pracy, w materii nader bliskiej omawianej tematyce.
Dziękuję Jej jednocześnie za zainspirowanie mnie do napisania powyższego artykułu.
** SFRO – Strefa Funkcjonalna Rolno-Osadnicza. Taki status umożliwia ziemi w gminie być ziemią rolną do czasu rozpoczęcia budowy domu, od którego to czasu działa staje się z automatu działką budowlaną. .

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>