Nowa waluta

Był rok 2020. Miesiąc po kolejnych wyborach w których głosy liczono 2 tygodnie, zawiódł wszak system komputerowy który miał pozwalać na zdalne zarządzanie wynikami, a i bracia moskale odmówili manipulowania wynikami pomimo gorących próśb polskiej koalicji rządzącej.
Nastroje wśród obywateli były złe. Zniesmaczeni wyborami, euro po 9 zł, dolar po 7, średnia krajowa wg oficjalnych statystyk oscylowała w okolicy 5000 zł brutto, co jednak w tak zwanej twardej walucie stanowiło zaledwie 555 euro, a po potrąceniu wszelkich należnych podatków – dochodowego, płciowego, klimatycznego, bykowego i od luksusu posiadania pracy zostawała z tego połowa.
Młoda pani premier pochodziła ze znanego polskiego rodu. Jej ojciec od 6 lat był wysokim oficjelem w Unii Europejskiej. To dzięki układom tatusia została premierem – taki prezent na urodziny.
Prezent byłby fajny, gdyby nie to, że dawny koalicjant tatusia, człowiek o sparaliżowanej twarzy i chłopsko-strażackim pochodzeniu zaczął głośno przebąkiwać, jakoby już pora było wydać Katarzynę za mąż. Oczywiście nie wspominał o tym bez powodu, marzyło mu się małżeństwo koalicyjne, sam wszak miał syna, który nie nadawał się do niczego poza polityką, bo zawodu żadnego nie miał a i do roboty się nie garnął.
Pani premier była jednak zdania, że na małżeństwo z rozsądku przyjdzie pora, ile zaś w stanie panieńskim zdoła się wybawić – tyle jej.
- od czego by tu zacząć, rozważała głośno, gdyż ciche rozważanie uniemożliwiała wrzawa kolejnej demonstracji, wycie policyjnych syren i jęki postrzelonych demonstrantów.
Ponieważ dłuższą chwilę nic nie przychodziło jej do głowy, do czego była zresztą przyzwyczajona, postanowiła oddać się jednej ze swych pasji i poprzeglądać maile w poszukiwaniu ofert znanych producentów odzieży – była wszak od lat znaną blogerką i znawczynią mody. Beznamiętnie przerzucając wiadomości, oglądając nowe kreacje, w pewnej chwili poczuła na czubku głowy dziwne mrowienie. Chyba kiedyś już się jej to przytrafiło, nie pamiętała jednak dokładnie okoliczności i co z tego mrowienia wynikało. Głowa mrowiła coraz mocniej a w świadomości pojawił się pomysł.
Taak, przeciągnęła się z zachwytem uśmiechając się do pomysłu, który był powodem wspomnianego mrowienia.
- Ustanowię Polakom nową walutę !
Przecież polski nowy złoty jest bez sensu, myślała. Wcale nie jest złoty, a z wartością złota już od dawna nie ma nic wspólnego. Zresztą w rodzinie wszyscy byli zwolennikami, że nie powinno się wiązać państwowej waluty ze złotem. Może było to skutkiem dziwnej operacji sprzed kilku lat wskutek której reszta państwowego złota trafiła na ich rodzinne konta, a może zwykły przesąd.
- Tylko jak nazwę tę nową walutę, jakoś dobrze trzeba, tak by się od razu kojarzyło. Czego Polakom brakuje najbardziej… Pracy ? nie, pracówka źle brzmi. Płacy ? e, płacówka też jest to niczego. Właściwie to Polakom brakuje wszystkiego. Polacy są biedni, brzydcy i się źle odżywiają. Są chorzy i grubi. Właśnie ! polakom brakuje diety !
Niech nowa waluta nazywa się Głodówka !

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>