Polityczna niepamięć

Zdradosław zdał sobie sprawę, że od dłuższego czasu ma otwarte oczy, gapiące się w sufit.
Powoli wracała mu świadomość gdzie jest. Wiedział już co nastąpi później. Rytualne szukanie dokumentów i uczenie się od nowa nazwiska. Było strasznie trudne, przełożeni z GRU specjalnie wybrali mu takie bardzo polskie. Bocianowski, Czajkowski… żopa, kak eto szło… Mętny wzrok natrafił na małe zwinne ptaszki skrzętnie dziobiące słoninkę powieszoną za oknem. Aaaa już chyba pamiętam..
Z trudem wstał. Dworek w którym mieszkał nie był mały, jednak Zdradosław uważał go zawsze za mało reprezentacyjny. Niestety przełożeni nie wyrazili zgody na wyłożenie podłóg złotymi rublówkami, odmówili też dostaw bursztynu do wyłożenia ścian, twierdząc, że posłowi tak nie wypada.
- Ale przecież nie jestem zwykłym posłem tylko… tu się znów zamyślił. Niewiele pamiętał z poprzedniego dnia. A może dni. Często mu się to zdarzało, gdy otrzymywał nagrody za wierną służbę. Ostatnia paczka z nagrodą była całkiem okazała. Kilkanaście dobrych koniaków armeńskich, kwas chlebowy i oczywiście spirytus. No ale w końcu zasłużył – ustawa węglowa była majstersztykiem. Dzięki dodaniu do niej wymogu dotyczącego ilości powstającego po spaleniu pyłu nie tylko nie zablokowała rosyjskiego węgla ale wręcz go promuje – zaś polski wysokokaloryczny węgiel nie spełnia nowych norm.
He he, uśmiechnął się pod nosem. Jeszcze mała nowelizacja i polaczki będą kupowały czarny piach wydobywany z dna Wołgi…
Udało mu się w końcu wstać. Dla utrzymania równowagi podparł się laską.
- Skąd ja mam laskę… niepokojąca myśl drażniła wciąż pijane neurony.
Droga do toalety dawno nie była taka długa. Gdy już usiadł, zwyczajowo sięgnął po dyżurną gazetę naszykowaną przez lokaja. Zmęczone oczy rozszerzyły się pełne niepokoju. Tytuł na pierwszej stronie głosił : Marszałek ujawnia propozycję rozbioru Ukrainy!.
- Co oni piszą, przecież Skopańska nie była wtedy w delegacji z premierem…
Myśli przyspieszały szukając możliwych scenariuszy, gdy wzrok spoczął na opartej w rogu toalety lasce. Dreszcz przeszedł po grzbiecie Zdradosława.
- no tak przecież ona teraz jest premierem a marszałkiem jestem ja…
Tego umęczonemu umysłowi było nadto. Zemdlał. Ciało osunęło się z siedziska toalety.
……………………
Gdy się ocknął, postanowił zgonić swe gadulstwo na niepamięć. Polaczki piją, to i to łykną, pomyślał znów uśmiechając się.

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>