Nowe zasady zbierania odpadów komunalnych – 2013

 

Nastał marzec i długo zapowiadane zmiany w kosztach gospodarowania odpadami komunalnymi wchodzą w życie. Prowadzono podobno konsultacje społeczne, czyli rzekomo pytano ludzi którym się chce urwać z pracy by przyjść na słabo reklamowane spotkanie z urzędasem, by się wypowiedzieli jaką metodą mają ochotę być opodatkowani. Do wyboru była metoda od obywatela, czyli pogłowna, od metra nieruchomości, od ilości zużytej wody i ryczałt. Ponieważ najsolidniej do zaprezentowania różnic powyższych metod podszedł Gdańsk, pozwalam sobie zacytować dane podane przez urzędników tego miasta ( źródło http://www.gdansk.pl/nasze-miasto,512,23901.html )

W Gdańsku wyliczenie stawek opłaty dla poszczególnych metod za okres 1 lipca – 31 grudnia 2013 wygląda następująco:

Metoda „osobowa”
41 400 000 zł : 460 000 osób : 6 m-cy = 15,00 zł/os

Metoda „wodna”
41 400 000 zł : 6 m-cy * 12 m-cy : 17 002 000 m3 = 4,87 zł/m3

Metoda „powierzchniowa”
41 400 000 zł : 10 402 332 m3 : 6 m-cy = 0,66 zł/m2

Metoda „ryczałtowa”
41 400 000 (zł) : 184 000 gospodarstw domowych : 6 m-cy = 37,50 zł

Oczywiście w  Gdańsku jak i w innych miastach ludzie mają różne mieszkania i różne warunki mieszkaniowe. Dla potrzeb tego porównania zestawię 3 różne przypadki – osoby samotnej mieszkającej w 30 metrowej kawalerce, przeciętnej, trzyosobowej rodziny mieszkającej w przeciętnym 50 metrowym mieszkaniu, oraz „bogacza” mieszkającego czteroosobową rodziną w 150 metrowym domu.

Oczywiście metoda osobowa wydaje się dość sprawiedliwa – każdy płaci za siebie. W metodzie wodnej przyjąłem koszt równy metodzie osobowej, by wykazać ile metrów wody trzeba zużywać, by nie przekroczyć kosztów metody osobowej. Tym samym każdy może sobie odpowiedzieć na pytanie którą metodą płaciłby mniej. Jednocześnie warto zauważyć, że osoba mieszkająca w kawalerce najczęściej mieszka skromnie, oszczędza wodę i inne media, najmniej pierze, i ma do czyszczenia najmniejszą powierzchnię. W przypadku trzyosobowej rodziny w bloku często idzie już więcej wody – nie tylko jest więcej powierzchni do sprzątania, ale i często tym trzecim osobnikiem jest dziecko, które więcej brudzi, więcej zużywa wody. W wypadku czteroosobowej rodziny mieszkającej w domu normalnym jest, prócz gotowania i sprzątania większej powierzchni podlewanie ogrodu, mycie samochodu na podjeździe, prace gospodarcze. Samo nawadnianie trawnika w upalne lato to ładne kilka metrów sześciennych wody.  Tym samym metoda okazuje się dość uczciwa – każdy płaci proporcjonalnie do zużycia.

W metodzie powierzchniowej posiadacz dużego lokalu płaci więcej – jednak jest wyraźna preferencja do upychania jak największej ilości osób na dużym metrażu. Najkorzystniej wychodzi podział kosztów w trójosobowej rodzinie mieszkającej w bloku – 33 zł za mieszkanie to 11 zł na osobę. I w tym systemie skromnie żyjąca w kawalerce osoba płaciłaby prawie 20 zł, podczas gdy „bogacze” płaciliby niecałe 25 zł na mieszkańca, generując jednak zapewne więcej śmieci – mają przecież i większą powierzchnię do utrzymania ( choćby zgrabiają liście, myją wspomniane samochody, sprzątają większą powierzchnię, ale i z powodu zamożności mają większa konsumpcję, statystycznie więc produkują więcej śmieci pochodzących z opakowań, torebek po zakupach, wyrzucanych ubrań które osoba biedna nosiłaby dużo dłużej ). W metodzie ryczałtowej, skromnie żyjąca osoba produkująca niewiele śmieci ponosi te same koszty co bogacz, tym samym nie jest istotne, że bogaty produkuje tyle śmieci, że zapełnia pół śmieciarki, że mieszkają na tej samej ulicy – jedno na poddaszu w kawalerce, drugie w willi.
Z tego porównania wynika więc, że najbardziej uczciwą metodą jest rozrachunek wodny, kto ile zużywa – proporcjonalnie zapłaci. Wydaje się on jednak dość trudny do oszacowania dla gmin – ilość zużytej wody nie musi być proporcjonalna do generowanych odpadów.  Bogaty zapewne zgłaszałby sprzeciw, by do rachunku doliczać wodę, którą wylewa na trawnik…
Jednak w innym wypadku, to biedni dopłacają do śmieci generowanych przez bogatego ( szczególnie widoczne przy ryczałcie ).
Niejeden raz widziałem ludzi którzy przyjeżdżają dużymi samochodami pod śmietniki blokowisk i podrzucają po kilka worów śmieci. Blokowiska zamykały śmietniki na kłódki, bogacze wyrywali je byleby podrzucić nocą śmieci, za które sami nie chcieli płacić.  A jak jednego czy drugiego pogonił spacerujący z pieskiem mieszkaniec blokowiska, bogaty wywalił śmieci do lasu, tam go nikt nie widział.
System osobowy wyraźnie ZNIECHĘCA do uczciwości. Podrzucanie do cudzego śmietnika nie będzie już tak piętnowane – przecież wszyscy będziemy płacić od łebka. Wywalenie do lasu – cóż, przecież gmina już uwzględniła na podstawie prognoz koszt pozbierania tego. Ktoś kto produkuje naprawdę dużo śmieci w swej posiadłości i tak będzie unikał dokupienia pojemników w których by mógł je składować i dalej będzie je podrzucał innym, lub wywalał w lesie. A właśnie ci hurtownicy są największym problemem. Z małym woreczkiem śmieci po prostu nie ma się co wygłupiać i szkoda też zachodu by go komuś podrzucać.

System ma się sam finansować. Ale nie ma przynosić dochodów – nadwyżki i niedopłaty mają wpływ na stawkę opłat za następny okres.
W różnych rejonach kraju panują różne warunki mieszkaniowe. Dla opisywanego Gdańska podobno 70 % lokali mieszkaniowych zajmowanych jest przez rodziny trzyosobowe i większe, tym samym metoda ryczałtowa jest dla nich korzystniejsza niż osobowa. Osobom mieszkającym pojedynczo i w dwójkę – o ile są ubogie – pomoże MOPS. Argumentacja ładna, ale i zwodnicza, dlaczego milczy się o bogaczach generujących największe ilości śmieci, dla których taka metoda jest najkorzystniejsza ? Gdański urząd rekomenduje tę metodę jako szczelną, nie skłaniająca do nadużyć, oraz najtańszą w obsłudze prawnej, administracyjnej, angażującej najmniejszą ilość urzędników, łatwą w weryfikacji. Oczywiście, znów milczy się na temat cwaniaków mieszkających w samowolach budowlanych, nie płacących podatku od nieruchomości ( a więc G-ucio z weryfikacji na tej podstawie ), oraz o ludziach żyjących w nieruchomościach pozostających w „wiecznej budowie” – bez finalnego odbioru budowlanego.
W metodzie osobowej można kontrolować podatek śmieciowy we współpracy z urzędem skarbowym – kto składa PIT – niech płaci podatek. Dzieci nie składają – niech to będzie swoista ulga dla rodzin które te dzieci mają, w końcu państwo ma być prorodzinne.
Ale i tak wygrywa tu metoda wodna – można nie być zameldowanym, można oficjalnie wciąż mieszkać na emigracji w UK, można być zameldowanym w najtańszym rejonie Polski a przebywać na okres 5 lat studiów u cioci, wodę się zużyje – i od zużycia powinno się wyliczać podatek śmieciowy.  Dla użytego w tekście Gdańska cena wody i ścieków w 2013 roku wynosi 9, 54 netto.  Wystarczyłoby więc podnieść cenę wody i ścieków o 51 %, by sfinansować prosto i uczciwie cały nowy system zbierania odpadów komunalnych, bez zatrudniania nowych urzędników, bez weryfikatorów, ewidencji, papierów. Oczywiście, są gminy, gdzie podwyżka musiałaby wynieść 70 % , jednak wciąż taka metoda pozostawałaby uczciwą i najprostszą. Konstrukcją byłaby zbliżona do podatku drogowego w cenie paliwa – kto więcej jedzie, ten więcej płaci na budowę dróg. Oczywiście, wiadomo, że za te pieniądze łata się dziurę budżetową, ale naprawdę nie mam nic przeciwko temu, by za pieniądze z podwyżki cen wody państwo nie tylko finansowało zbieranie odpadów, ale i cerowało swój budżet. Póki robi to w sposób chroniący oszczędnych i biednych – jest to dobre. Zwalnia to też z pracy MOPS który miałby kolejne wnioski o dofinansowanie do rozpatrywania.

W różnych rejonach Polski wybrano różne metody wyliczania opłat.  Czas pokaże, która z metod wymaga najmniejszych korekt.
Warto jednak jeszcze zwrócić uwagę na wpływ polityków. W mieście w centralnej Polsce – Łodzi, według rozliczenia kosztów stawka osobowa powinna wynieść 18,12 zł za śmieci segregowane i 36,24 za niesegregowane, jednak urzędnicy, zapewne w obawie przed protestami mieszkańców zaniżyły póki co opłaty ustalając stawki na poziomie 16,50 za odpady niesegregowane i 12,69 za odpady segregowane. ( źródło http://www.czystemiasto.uml.lodz.pl/nowy_system_gospodarowania_odpadami_komunalnymi.php?article_id=1189 ). Marna to motywacja – 3,81 zł oszczędności za segregowanie odpadów, trzyosobowej rodzinie szkoda tracić miejsce w kuchni na dodatkowe worki na śmieci służące selektywnej zbiórce, skoro oszczędzą dzięki temu 11,43 netto miesięcznie. Co innego gdyby różnica wynosiła 18 zł na głowę, czyli 54 zł na mieszkanie, jak to było w stawkach wyliczanych w oparciu o dotychczasowe koszty. Co równie ciekawe w sąsiadującym z Łodzią Zgierzu ustalono stawki za gospodarowanie odpadami odpowiednio na 5 zł za selektywnie zbierane i 10 zł za niesegregowane. Interesujące w czym leży powód aż takiej różnicy pomiędzy miastami graniczącymi z sobą tak, że tę granice ciężko zauważyć.

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>