Małpy

Śnieżny poranek, zwyczajna ulica miasta w którym mieszkam. Szurając zmęczonymi życiem nogami szła ulica starowinka. Śnieg sypał, tak zwyczajnie. Szła do sklepu, za resztki swej lichej emerytury kupić troszkę jedzenia. To kilka bram zaledwie, a to taka wyprawa. Pokornie zgięty grzbiet, zmęczone, choć uważne oczy. Krok za krokiem, po chodniku szła.
Szarpnęło serce skołatane życiem.  Upadła. Tak po prostu jak płatek padającego śniegu.  Jeszcze chwilę trwał bolesny skurcz. Nim zimny chodnik przestał doskwierać swą szorstkością.
Ktoś wezwał pomoc, policja nawet szybko była. Otoczyli ciało parawanem. Tak zwyczajnie, zgodnie z suchymi procedurami.
Przyjechał drugi radiowóz, w samą porę,  bo zmarłą już zainteresowały się małpy.
Pierw ostrożnie, zaglądając przez parawan, robiły zdjęcia nowoczesnymi telefonami.  Potem i bezczelnie kamerzysta telewizyjny wszedł między radiowóz a parawan. Czterech policjantów, jeden starszy pan, może rodzina, może znajomy zmarłej, a może zwykły obywatel, odganiali małpy.
A te uparcie wracały, podskakiwały by zrobić zdjęcie, kwiczały ohydnie będąc odganiane.

Może i ciebie małpo, małpiszonie ktoś kiedyś uwieczni, gdy zdechniesz. Bo nie masz duszy, więc ty po prostu zdechniesz.
Ludzie odchodzą cicho, jak płatek padającego śniegu.

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>