Małpy

Śnieżny poranek, zwyczajna ulica miasta w którym mieszkam. Szurając zmęczonymi życiem nogami szła ulica starowinka. Śnieg sypał, tak zwyczajnie. Szła do sklepu, za resztki swej lichej emerytury kupić troszkę jedzenia. To kilka bram zaledwie, a to taka wyprawa. Pokornie zgięty grzbiet, zmęczone, choć uważne oczy. Krok za krokiem, po chodniku szła. Szarpnęło serce skołatane życiem.  Upadła. [...]

Coś się komuś pokopało

„To jest przede wszystkim miejsce, w którym tworzy się prawo, ale jest to również zakład pracy. Kierownik zakładu pracy, a takim kierownikiem jest marszałek Sejmu, ma prawo, a wręcz obowiązek oceniać pracę swoich pracowników, doceniać tych, którzy pracują dobrze i karać tych, którzy pracują gorzej; jeśli będzie zakaz tego rodzaju czynności przez zarządzającego tymże miejscem [...]