Gen bijatyki

Zwykły październikowy dzień. Spotkanie trójki przypadkowych ludzi. Czyli ja i dwóch wcześniej, nawzajem nieznających się kolegów. Dyskusja. Każdy z nas zjeździł kawałek świata, obecne są więc porównania do Polski. Kolega wspomina prezydenta Cypru, na którym mieszkał kilka lat. Ponoć ów prezydent człek straszny, obiekt żywych a zasłużonych żartów, kpin i docinków. Jednak nawet programy w których go ośmieszano kończono uwagą: „jest jednak ktoś bardziej nieudolny – Kaczyński”. Dumamy przez chwilę, jaki był prezydent Kaczyński. I mimo, że każdy z nas ma inne poglądy staje przy jednym – złego słowa o Polsce nie dał powiedzieć. Moc medialnej propagandy umiała pokazać karykaturę, nie człowieka i dobrze u wielu osób utrwalić taki obraz.
A dziś znów sobie krajanie skaczą do oczu. A to o Smoleńsk, a to o trotyl w Tupolewie, a to o reformy dobijające z roku na rok służbę zdrowia, a to z kolei o Amber Gold, różne układy i powiązania polityków. Skaczą sobie do oczu o cokolwiek. Również o to, że jeden zajechał drugiemu drogę, o to, że ma większy balkon, o jeden błąd ortograficzny na 1000 słów. Polacy szukają pretekstu do awantury. Rozmawiać godnie – bardzo niewielu umie. To, że ktoś ma inne poglądy, które często wynikają z jego życiowej sytuacji jest normalne. Ten który myśli inaczej nie jest wcale głupszy, gorszy.
Pamiętam jak kiedyś znajoma Joanna orzekła, iż jestem idiotą, gdyż pracuje w tym kraju. Ona, wówczas studentka potrafiła podczas wakacji spędzanych za granicą przywieźć więcej niż zarabiałem w pół roku. Czyli idiota – skoro chce pracować więcej za mniej. Długo uważałem, że skoro otrzymałem darmowe wykształcenie to niejako choć trochę powinienem to odpracować płacąc podatki. Dziś świat się zmienił, tylko frajerzy nie biorą dotacji, nie wyłudzają zasiłków z ZUS, nie oszukują na podatkach. Tylko frajer dziś nie ma układów, znajomości, tylko frajer podlega przepisom prawa. Taki frajer to Piotr Staruchowicz, który siedzi już pół roku, bo ktoś zeznał, że słyszał o rozprowadzaniu przez Pana Piotra narkotyków. Szkoda, że go nie odwiedza przyłapana na posiadaniu narkotyków piosenkarka Kora – mogłaby się zaśmiać frajerowi w twarz. Przecież wystarczy mieć psa który umie posługiwać się kartą kredytową właścicielki, by zarówno pies jak i pani mogła miesiącami unikać odpowiedzialności.
W zeszłym tygodniu ktoś zapytał mnie, jak zamknąć niewygodny dla niego temat na internetowym forum. Ot, szkalowali mu firmę, ściganie o zniesławienie kilkudziesięciu osób poskutkowałoby orzeczeniem o niskiej szkodliwości czynu. „Przekieruj uwagę na coś innego” poradziłem. Przygotowaliśmy kilka komentarzy, założyliśmy na wskazanym forum konto i jako „szary obywatel” umieściliśmy nasze opinie. Fortel był prosty – robiliśmy błędy ortograficzne. O ile około 100 negatywnych wypowiedzi dotyczących firmy powstało w niecały miesiąc o tyle ponad 100 komentarzy pouczających „imbecyla i barana nienaumianego po polsku” pojawiło się podczas jednego weekendu. Tak fajnie poczuć się lepszym, mądrzejszym, dowartościować się poprzez dowalenie innemu.
Tym samym dochodzę do poglądu drugiego z dyskutujących w październikowy dzień kolegów. W tym kraju posprząta tylko wojna. W tym oświadczeniu nie ma żadnej propagandy, straszenia. Zwykły fakt.
„Tato, czy to oznacza wojnę?” – zatytułował swój felieton w „Gazecie Polskiej Codziennie” Jan Pospieszalski. „Bo skoro to był zamach, co mamy robić? Czy grozi nam konflikt zbrojny z Rosją?”. Ot propaganda.
Po pierwsze jeśli już, to nie nam groziłby konflikt z Rosja, tylko Rosji groziłby konflikt z nami.
Po drugie kilka pokoleń zaborów, rusyfikacji, germanizacji, kilkadziesiąt lat komunizacji i kilka dekomunizacji, kilkanaście lat uwsteczniania edukacji, a Polak i tak skory do bitki. Nawet jak społeczeństwo zdurnieje do reszty, będzie posłuszne jak leming, będzie zakredytowane po uszy pracowało za darmo,  będzie łykało gładko każde brednie polityków – gen bijatyki pozostanie. A nikt nie ma zamiaru mieć odmiany wojny partyzanckiej, po sąsiedzku. Żadnego Afganistanu, Wietnamu, Kambodży, Strefy Gazy czy kolejnej Irlandii Płn. Więc nikt z nami nie zacznie zbrojnie, świadom naszego genu bijatyki.
Wczoraj dotarło do mnie inne pytanie – dlaczego na stadionie nie zamknąć grup kibiców i wypuścić z obiektu tych, którzy przetrwają starcie ?
I właściwie chyba tylko dlatego, że jak dotąd nikt nie ujął bijatyki grupowej jako dyscypliny sportowej. Wszystko jednak przed nami. Mamy walki w klatkach, gdzie bija się jeden na jednego, mamy grupy rycerskie gdzie biją się grupa na grupę. No ale skoro wymyślono parkur – skoki przez różne miejskie „przeszkody”, i jakoś to przestrzeni miejskiej niespecjalnie przeszkadza, to może i w obiektach przeznaczonych do wyburzenia, zrobić ligę drużynowego mordobicia. Kiedyś przez etap mordobicia przechodził każdy chłopak na podwórku, czy w szkole. Obecnie mamusia dzwoni do drugiej, jeśli dziecko krzywo na kogoś spojrzy.
I być może naprawdę tylko wojna tu posprząta. Skoro tak wielu szuka pretekstu do konfliktu z choćby sąsiadem, skoro nie umiemy posprzątać każdy własnego podwórka, skoro tylko oglądamy się na innych usprawiedliwiając własne swe uczynki tym, że inni tez tak robią – kradną, oszukują, kłamią, biją się, to po prostu dajmy szansę naturze. Selekcja naturalna plus jakiś wspólny wróg, może to by pomogło.

Zapewne teraz znów jakiś czas nic nie napiszę. Bo póki tej wojny nie ma – będę jednak robił porządki na własnym podwórku.

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>