Wstyd

Wstyd mi za słowa, które składam, z dbałością a niedbale. Za tę pomoc marną, nieprzydatną wcale Za ciepło serdeczne, ledwie letnie chyba Za energii porcje, która jak deszcz spływa. Wstyd mi za tą chęć dzielenia, dzielenia niczym. Wszak już nic wartościowego nie mam.

Ja.

Rozwijam się. Idę krętą, ciekawą ścieżką. Jest wiele wygodniejszych, ale ta właśnie jest moja. Czasem na horyzoncie widać czyjeś plecy, czasem ktoś dogania mnie. Idziemy jakiś czas bark w bark, każde niesie swój plecak z potrzebnymi rzeczami. Kiedyś miałem w tym plecaku więcej rzeczy, więcej cech. Ubywa w plecaku, to się zużyło, tamto gdzieś pozostawiłem. [...]