Agnieszka – Strzyga

Raz po siaty poleciała,
zawodowa Strzyga-Aga.
Choć w lataniu kunszt ma wielki,
wiszą torby jak frędzelki
gdy zasuwa z góry na dół,
by powracać jak juczny wół.

Człapie, zipie, jak u Brzechwy
ręką, zębem, tam gdzie ma chwyt
szuka wsparcia u poręczy,
choć kręgosłup Strzygę dręczy,
bo posiada całkiem spory,
co też daje jej koloryt.

Nagle, gdzieś za Strzygą wrzaski:
Co za tragarz, z Bożej łaski !
Ta palcami trampka gniecie,
zzuła, wie, że sięgnie przecie
jabłka z torby zmykające,
goni stopą te zające…

Nie jest dane żyć spokojnie
gdy ramiona w torby strojne,
bosą stópką jabłko trzyma
a w kieszeni kluczy… nie ma.
Choć, a co to – twarde takie
za pośladek z tyłu łapie ?

Klucz to chytrze się usadził,
gdy schodziła, to nie wadził,
teraz śmieje się w rozpuku
kąsającym „kuku, kuku”.
Lecz nie na Nią ta zasadzka,
zaraz sięgnie klucz znienacka.

Wnet skoczyła salto gibkie,
bardzo piękne, zwinne, szybkie,
klucz z kieszeni wysadzony,
pod sam sufit podrzucony,
lecąc kręci swe swawole
i ląduje jej… na czole.

Ręce, nogi, zęby, skrzydła,
wszędzie torby, siatki, sidła,
nic noszenia Jej nie zbrzydzi,
choć przez klucz podwójnie widzi
i na jednej nodze stoi
pomóc sobie nie pozwoli

Ach, ja kiedyś grałam w klasy!
dalej czynić wygibasy,
skacze piętra jak szalona,
nikt dziś Strzygi nie pokona !
I doniosła bagaż cały,
choć Ją plecy rozbolały.

Leży, trochę się uśmiecha,
ale żadna to pociecha
dla poety co wiersz ułożył,
na myśl o nim Strzyga grozi
- żeś mnie w wierszu tak przećwiczył
będziesz jeszcze żebra liczył !

———————————————————-
Żebra moje są bezpieczne, radość, złość, nic nie trwa wiecznie, Twa łodeczka odpłyneła, kilka kursów na raz wzieła, jesteś już za horyzontem, nie kolumbuj, patrz za lądem…

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>