Podmiejskie cwaniactwo

Według założenia podatek drogowy płaci każdy kto kupuje paliwo – proporcjonalnie. Im więcej paliwa zużywa, tym więcej podatku trafia do kieszeni państwa. Prócz podatku drogowego kierowca płaci za podroż płatnymi odcinkami autostrad. Łącznie z taką historyczną autostradą Kraków – Katowice administrowaną przez Mostostal, której głównym zadaniem jest spowalnianie ruchy w ramach pobieranej opłaty i możliwość podziwiania ekspozycji sprzętu budownictwa drogowego.

Mieszkam w dużym mieście, często stoję w korku. Rozglądając się zauważam masę samochodów z podmiejskimi rejestracjami. Pomijając wszelkie aspekty sprawiedliwości społecznej powiązane z choćby z możliwością tańszych ubezpieczeń komunikacyjnych czy większych ulg dla osób pracujących w miejscu innym niż zamieszkują, czuję stanowczy opór przeciwko wdychaniu ich spalin.

Może warto wzorem Oslo wprowadzić opłatę za wjazd do miasta. Powiedzmy 5 złotych od samochodu osobowego. W końcu przejazd przez miasto to kilkadziesiąt kilometrów – adekwatny odcinek autostrady kosztuje często drożej. Oczywiście autostrada w założeniu oferuje szybszy ruch i za to pobiera opłatę. Dlatego opłata miejska powinna umożliwiać ruch po prostu – a jak się nie podoba, proszę przyjechać tu tramwajem autobusem, przyjść na piechotę, bądź wcale.

I może nagle się okazać, że zwolni się kilka miejsc pracy, więc dana gmina odczuje mniejsze obciążenie walką z bezrobociem. A taka walka zawsze będzie trudna, jeśli osoba mieszkająca poza miastem jest gotowa pracować za pensje nie wystarczającą na opłacenie mieszkania miastowemu. Podobnie z podatkami – tu najbardziej cierpi Warszawa, w której codziennie pracuje około stu tysięcy osób, które płacą podatki poza Warszawą. A przeciętny Krakowianin wdycha kilkakrotnie więcej szkodliwych toksyn tylko dlatego, że jest uprzejmy mieszkać w mieście a nie koło niego.

Byłbym w stanie zapłacić nawet 15 złotych za wjazd do obcego miasta o ile opłata obejmowała by od razu parkowanie. Na niejednej ulicy trzeba szukać parkometru bądź inkasenta, a ja po prostu często nie mam na to czasu.

Z opłat zwolnione byłyby samochody zarejestrowane w danym mieście. A z przychodów od podmiejskich aut można by odnawiać zniszczone spalinami kamienice, dotować leczenie, poprawiać oznakowanie przejść i tym samym chronić pieszych. A może i trochę ukrócić podmiejskie cwaniactwo.

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>