Sen o końcu świata

Od kilku lat następuje sukcesywny rozwój portali społecznościowych. Mniej lub bardziej udane konstrukcje są przodkami kolejnych, nowocześniejszych, oferujących coraz więcej możliwości. Portale fanów połączono z blogami, randkami, powstały wskutek tego pomysły całkiem udane jak Sympatia, oraz maszkarony jak Znajomi Interii. Postępująca w wirtualnych obszarach socjalizacja dała wyraźny znak twórcom portali, że dziś liczy się już MY a nie JA. Sukces Naszej-Klasy musiał być chwilowy, portal miał zamkniętą strukturę ukierunkowaną na jedno zadanie. Doskonały pomysł Google Wave został uduszony poprzez godny ekskomuniki system zaproszeń.
Można się więc nie dziwić popularności platform otwartych jak Twitter czy Facebook, gdzie każdy może założyć konto, poszukać znajomych, dowiedzieć się co u nich, wymienić… no właśnie ! Długo by wymieniać wszelkie możliwości, prawdopodobnie nie udałoby się nawet, bo platformy otwarte dozwalają na szeroką skalę innowacji. Można sobie zainstalować moduł randkowy, albo moduł jakiejś gry, system wyprzedaży biletów last minute, i wiele wiele innych.

Dziś liczbę osób regularnie używających internetu szacuje się na 2 mld. Wiele z nich ma kilka kont na różnych portalach społecznościowych. Trzy największe portale na świecie skupiają około 1 mld ludzi. Ludzie ci, wysyłają rocznie 90 mld wiadomości. To zresztą niewielka liczba, jeśli porównamy ją z ilością maili wysyłanych każdego dnia – 294 mld DZIENNIE. Tak, tak, średnia ogólnoświatowa to 147 maili dziennie na każdego „internautę”.

Ciekawym aspektem jednego z największych portali – Facebooka jest stopniowe kopiowanie treści internetowych do wnętrza portalu. Odbywa się to niepostrzeżenie, a jednocześnie w lawinowym tempie. Portal ten jest uznawany za największe zagrożenie dla sektora MŚP, ponieważ każdy może założyć konto firmowe i kreować opinie o danym podmiocie. A propagacja wiadomości w wysoko socjalizowanej przestrzeni jest błyskawiczna. Aby temu przeciwdziałać dziś większość liczących się instytucji ma swoje konta na Facebooku, oraz etatowych ludzi którzy zarządzają treścią publikacji.
Rośnie również społecznościowy handel – jeden z najstarszych sklepów na Facebooku ma 54 mln zarejestrowanych klientów. A wojna o klienta dopiero się rozpoczyna. Portal społecznościowy pozwala dotrzeć do odbiorcy bezpośrednio, pozwala zaoferować mu usługi taniej i często bez większej ilości pośredników. Co jeszcze ciekawsze Facebook już dziś wprowadza „facebook currency” – zunifikowaną wewnętrzną walutę.

A jak to będzie za kilka lat…
Duże portale społecznościowe połączą się i zamkną powszechny dostęp – prawdopodobnie zaproponują abonament dostępowy. Co w zamian ? W zamian będziemy mieli intranet. Sieć wewnętrzną, w której wiadomości będą rzetelne, bardziej selektywne niż w internecie, wolne od spamu i niechcianych reklam. Będą reklamy „chciane” – chcesz mieć tańszą usługę od firmy XYZ, okey, ale firma będzie publikować Ci reklamę na twej tablicy. Bardzo interesująco zapowiada się relacja wobec polityki. Wprowadzenie wspólnej waluty stworzy dużą konkurencję dla najpotężniejszej dziś waluty świata – juana. Ktoś powie, że będzie to waluta bez pokrycia. A jaka realna waluta ma dziś pokrycie w zasobach skarbu państwa ? Albo jak dawno temu – w złocie ? Nadprodukcja zdobionego papieru zwanego pieniądzem, prowadzi do baniek spekulacyjnych, nieefektywne zarządzanie przez grupy darmozjadów uskuteczniane na całym świecie prowadzi do kolejnych krachów giełdowych. Ostatni krach niczego nie nauczył, nie uleczono mechanizmów które do niego doprowadziły, tylko je dokapitalizowano. Wiec nieuchronnie w przeciągu kilku najbliższych lat zobaczymy kolejną wywrotkę współczesnego systemu finansowego.
Już dziś Chińczycy posiadają więcej dolarów niż Amerykanie. Mogą wiec de facto dowolnie manipulować tą walutą. Marionetkowe i jeszcze słabsze euro nie ma żadnych szans. Po prostu dziś Chińczycy są w stanie wykupić każdego dolara czy euro z naszych portfeli, skupić każdy wydrukowany czy elektroniczny banknot. I być może przy kolejnym krachu giełdowym to uczynią.
W tym modelu kapitałem niezależnym są surowce. Ziemia, woda, bogactwa kopalne. Nie bez powodu trwa rabunek Afryki – ogromne korporacje kupują, bądź uzależniają od siebie całe państwa i regiony. Podobnym zasobem jest przestrzeń internetu. Dziś coraz bardziej skażona spamem, śmieciami, nierzetelną informacją, kradzieżą danych, nieocenzurowaną treścią. Rozwiązanie ku któremu idzie Facebook wydaje się być dobre – potrzebne informacje wewnątrz portalu, większe bezpieczeństwo przez mniejszą anonimowość, przeniesienie podmiotów gospodarczych z zaśmieconego internetu do wewnętrznego intranetu ograniczy nawet oszustwa. Przecież jak ktoś ukradnie wirtualne środki, moje facebookowe pieniążki, będzie mógł je przelać na swoje konto i nawet jeśli natychmiast je wyda – na przykład na nieruchomość na Sycylii, i tak zostanie łatwo namierzony. Bo przecież biuro obrotu nieruchomościami też będzie na Facebooku i tam zostanie przeprowadzona transakcja. Face-kasę będzie można inwestować na giełdzie na której będą notowane spółki obecne na portalu i tam świadczące usługi. A kto wie – może i te prawdziwe. Politycy będą sobie mogli zawłaszczać moje złotówki, czy euro, czy to poprzez podatki czy poprzez ograbianie OFE, o ile w ogóle będę te złotówki zarabiał – być może znajdę pracę płatną w facebook-kasie. Emerytura ? Spokojnie, panowie politycy, fundusze emerytalne też już są na Facebooku. I mają was i wasze zakusy głęboko w … czeluści ciemnej :)

Dlaczego to wszystko się uda ?
Bo Facebook to prywatna firma. Nie rząd który często działa przeciwko interesom obywateli, nie grupka pseudospecjalistów którzy mając immunitety decydują pobierając kolosalne uposażenia w parlamencie krajowym bądź europejskim. To po prostu prywatna firma, gdzie właściciel dba o swoje. Gdzie każdy pracownik może być zwolniony, bo nie ma immunitetów.

Rozwój techniki komputerowej także sprzyja tej wizji. Kolejna edycja systemu operacyjnego Windows pozwoli trzymać dane w chmurze. Już nie na lokalnym dysku, a w inter- a właściwie w intranecie. Komputer będzie zaś tylko terminalem dostępowym. Login numerem ID lub numerem PESEL, hasło papilarne, i już – z dowolnego miejsca na świecie mamy dostęp do naszego pulpitu. Może dlatego Microsoft chciałby przejąć Facebooka. W końcu jest to idealne rozwiązanie. Mała modyfikacja i konto na portalu będzie też zawierało nasz pulpit, nasze pliki. Za całość będzie można brać jedną niewielką opłatę abonamentową, w końcu wewnątrz portalu jeśli ktoś potrzebuje jakiejś aplikacji – może ją sobie dokupić. Płacąc również jednorazowo lub abonamentowo. Potrzebuję Excela – klik i mam. Photoshopa – klik i proszę bardzo. I nie będę potrzebował mocnego komputera jak dziś, bo prace obliczeniową wykona serwer Microsoftu / Facebooka. Zrealizuje się scenariusz – „Jedno konto – Jeden człowiek”. Takie konto do banku, społeczności, aplikacji komputerowych. I kto się wtedy wychyli przeciw takiej potędze, przeciw takiej władzy, skoro bunt będzie oznaczał eliminację ze środowiska Facebooka ? Będzie oznaczał powrót do środowiska zaśmieconego, zaniedbanego, nieaktualnego internetu, który będzie przypominał slumsy.

I będzie całkiem ciekawie. Tylko jak znam siebie, kiedyś życie stworzy m okazję cały ten system wyłączyć.

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>