Chemiczny patent

Żyjemy w czasach pełnych nieudolnych mężczyzn. Dwuleworęczni, wykastrowani ze zdolności podejmowania jakiejkolwiek decyzji, a często z czegoś jeszcze. Krążą po ulicach jak muchy w bezrozumnym pędzie dnia. Dom, praca, praca, dom, czasem w kieszeni zmięta kartka z programem napisanym damską ręką – lista co kupić. Oczywiście, że wygodnie jest gdy rodzice karmią, piorą i sprzątają, i ta wygoda dotyka wiele młodych osób obojga płci. Dotyka tez osób w wieku wypadowym, czyli takim, w którym wypada już z domu rodzinnego wypaść.
Myślę, że proces aseksualizacji mężczyzn ma podłoże chemiczne. Nie tylko matczyne wychowanie, a właśnie wpływ otaczającej nas chemii prowadzi do ciapkizacji. A potem dorosłe ciapy w dorosłym życiu mogą być tylko popychadłami.
Prawdziwy samiec ma po przodkach odziedziczony instynkt do polowania. Ścigać, zdobyć, zwyciężyć – oczywiście to nie są czasy Sparty, a takie gdzie ambicji używa się by jak najlepiej wykształcić dziecko. Zapominając o jego szczęściu.
Prawdziwy samiec tropi. Tropi samicę po zapachu, tropi zwierzynę, węszy okazję. Zapachy, feromony, instynkt. Prawdziwa samica również jest wrażliwa na zapachy. Mocne, męskie, dające poczucie bezpieczeństwa.

Na rynku po prostu nie ma płynów do płukania odzieży dla mężczyzn.
Dziś nowoczesny mężczyzna pierze sobie sam, to nic strasznego, a nawet może to być dowodem zaradności, tak samo sam sobie prasuje, sam kupuje krawat i buty. Czyli robi to, czego dawniej uczyło wojsko.
Dziś ten prawdziwy mężczyzna nie może kupić normalnego proszku do prania, czy płynu do płukania, bo oferta jest skierowana do kobiet. Jest coraz mniej prawdziwych mężczyzn. W naturalny sposób ich liczność maleje.
Jeśli chłopiec jest wychowywany nawet w normalnej rodzinie z zaradnymi rodzicami, a jego ubranie pachnie gerberą, jego mózg się programuje. Zamiast czuć zapach zwierzyny, polować, brudzić się, wchłania zapach fiołków. Gdy rośnie – zamiast smaru, oleju, a nawet krwi ze szkolnego boiska, pachnie frezją. Gdy jest trochę starszy nie pociąga samic, bo samice nie są zaprogramowane by poszukiwać zapachu konwalii, lecz szukają feromonów. Zagłuszonych przez płyn do płukania o zapachu rumianku. I potem wyrasta takie nieporadne coś.
Kobieta z konieczności bierze więc decyzje w swoje ręce, i nawet 40 letniego faceta dalej przekształca w kanapową ciotę piorąc mu ubrania w zapachu bzu.

Apeluję więc do firm produkujących chemię gospodarczą o wypuszczenie serii proszków do prania dla prawdziwych samców. Prosta forma graficzna, a nie pstre kolory, prosta instrukcja jeśli w ogóle być musi i już.
A jeśli to zbyt drogie, produkujcie zwykły bezwonny proszek z antyseptycznymi cząsteczkami srebra, i wodę kolońską do prania – do obojętnego płynu do prania można więc dodać krople ulubionego skoncentrowanego zapachu i też będzie dobrze.

Zmiany pojawią się błyskawicznie. Firma która to wyprodukuje odniesie sukces rynkowy, bo jest dość męskich konsumentów którzy mają dość lawendowego smrodu ich ubrań po praniu. W końcu w markecie będzie kolejna półka prócz tej z żyletkami i prezerwatywami przy której kobiety są spłoszone. Facet pachnący jak facet poczuje się pełnowartościowym posiadaczem organu produkującego testosteron. Podejmie więcej decyzji bo to będą JEGO decyzje a nie z karteluszki od żony. Panie też skorzystają, będzie więcej facetów z uroczym jednodniowym zarostem i włosami na niewydepilowanej klacie i nogach.

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>