Bronisław I

Pełniący Obowiązki Głowy Bronisław radował się wielce – wszak raut był wydawał, a rauty jako wiadomo wobec i wszem, okazją są do spożycia, różnych posiłków, w czym też Bronisław gustował.
Protokolarny majordom jeszcze ostatnie uwagi Bronisławowi dawał, gdy ten już myślami przy stole siedział, uszami więc strzygł, jako zając, rozpraszające słowa majordoma strzepując.
I oto pojawili się goście, ciut już przeterminowana Angelina, a chwilę po niej, drobnymi kroczkami przytuptał przedstawiciel krainy serów, Sir ‚Kozi.
P.O. Głowy Bronisław węsząc już dolatujące z kuchni zapachy wiódł już gości ku wrotom pałacu, gdy majordom zawrócił go wpół drogi, by chwilę spotkania fotografowie uwiecznić mogli.
Ach jak boleśnie kiszki Bronisława zboczenie z obranego kierunku przeżyć musiały, choć maskował to doskonale uśmiechając się pod wąsem.
Uśmiech przychodził mu tym łatwiej, że nad czupryną jego rozpostarto parasol, który niósł żelazny osiłek. Wyglansowana białą pastą do butów głowa osiłka doskonale skrywała purpurę, jaka wystąpić u niego chciała, gdyż parasol miał jeden, za mały na trzech krain głowy, niósł go więc nad bezpośrednim zleceniodawca, i trochę nad Angelina, jako, że w domu rodzinnym , w umiarkowanym szacunku do kobiet wychowany został.
Nieusatysfakcjonowany był Sir ‚Kozi, bo z parasola cienką strużką leciała mu za kołnierz woda.
Po chwili dla fotoreporterów Bronisław Główny rzekł do przybyłych, postępujmy na salony, w Imię Boże !
ee- Sir ‚Kozi już miał pytanie na ustach, gdyż w jego krainie coraz więcej Bogów do wyboru było, i chciał się upewnić czy dobrze rozumie polecenie, gdy Angelina zgromiła go wzrokiem.
Ruszyli więc mało dostojnie, Bronisław chroniony parasolem, a goście moknąc. Minęli poczet sztandarowy, który pokłonił im się zgodnie z protokołem, skoro jednak hospodar nie zatrzymał się, moknący goście również zignorowali ten gest szacunku i podążyli z gospodarzem. A może i tak wielce taktowni byli, by nie oddawać honorów sztandarowi, który był niewłaściwy na tę okazje, co przegapił zarówno majordom, jak i Pełniący Obowiązki Głowy Bronisław.

W pałacowej komnacie zasiadł Bronisław w fotelu wygodnym a siadając karteluszkę pilnie strzeżoną, a zmięta koszmarnie naszykował, miał wszak na niej skrót ze swej znajomości języków obcych, z której słynął onegdaj jako polityk, a która wraz z rosnącym z każdym rokiem kunsztem, dziwnym trafem zanikała.
Goście stali jeszcze chwilę, patrząc na siedzącego gospodarza, zdezorientowani czy deszczem ze swych ubrań mogą moczyć cenne fotele, spodziewali się tez ceremoniału, który niestety się nie odbył, gdyż ochroniarz niosący za Bronisławem parasol utknął był w drzwiach, i zakorkował je zupełnie, skutkiem czego protokolarny majordom został na dworze.
Angelina i Sir ‚Kozi nerwowo rozglądali się, gdyż stolik na którym można było postawić jakąkolwiek konsumpcję był jeno przy fotelu Bronisława.
Aby jednak afrontu publicznie nie czynić, felietonistów wygoniono za drzwi, zza których dobiegło jeszcze jedynie jak Bronisław inicjował zaległe kolendy, gdyż domatorem był wielkim i tradycje cenił.

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>